To nasze pierwsze wakacje, gdy cała trójka jest w domu przez całe lato. Rok temu starsi mieli tylko miesiąc wolnego. W tym roku mają już normalne szkolne wakacje.
Trochę się bałam, że albo oni się zanudzą albo my zwariujemy. Albo jedno i drugie.
Pięć dni Janek i Julek chodzili na półkolonie do jaworzańskiej szkoły językowej Let's talk. Byli tam od 8:00 do 16:00. Mieli bardzo wypełniony plan dnia: lego, robotyka, zumba, warsztaty kulinarne i plastyczne, angielski, gra terenowa. W połowie turnusu wybrali się na wycieczkę na Kozią Górkę, schodząc zahaczyli o Błonia.
Chłopcy zadowoleni. Pytają, czy za rok też ich zapiszemy.
Ale sami przyznali, że nie mają czasu się pobawić. Program półkolonii nie przewidywał swobodnej zabawy, a tego naszym waldorfskim dzieciakom brakowało najbardziej.
Poza tym oprócz kilku wycieczek po najbliższej okolicy spędzaliśmy czas w Jaworzu.
Chodziliśmy do jaworzańskiego parku i na lody do "Lodowej Chatki".
Jeździliśmy też na lody do "Odpocznij, człowieku".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz