Wielki dzień dla Jerzyka. Dzień jego pierwszej imprezy urodzinowej z kolegami z przedszkola.
Jerzyk zaprosił do domu na przyjęcie: Amelkę, Emilkę, Nadusię i Aleksa. No i Jasia, ale z Jasiem świętowaliśmy wczoraj, bo dziś nie mógł być.
Goście przyjechali od razu po przedszkolu, ok. 14:00. Przywieźli prezenty: książki (nieznane Jerzykowi!), farbki w sztyfcie, sadzonkę truskawek, własnoręcznie namalowany obrazek, kaczkę-wiatrak ogrodowy, kwiatuszki, borówki, arbuza... Mnóstwo dobra!
Dzieci były onieśmielone tylko chwilę. Zabawa rozkręciła się szybko. Nie bały się nawet bawić u góry bez udziału rodziców. W ogrodzie było szaleństwo do pierwszych kropel deszczu.
W trakcie imprezy dołączyli jeszcze: młodszy braciszek Aleksa, Kosma o raz młodsza siostrzyczka Amelki, Zuzia.
Było cudnie. Bez kłótni i prawie bez łez (były ze dwa upadki).
Goście bawili się do 19.
Jerzyk był przeszczęśliwy, a to najważniejsze.
W tym czasie Janek i Julek byli z tatą na Koziej Górce. Poszli prosto po szkole. Powspinali się, pojedli, popili. Wracali w deszczu, ale za to mieli przygodę jak nie wiem, co.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz