Rano wyjechaliśmy wszyscy jak zwykle, ale do placówek na 8:00 poszli tylko Jerzyk i Julek. Janek z mamą najpierw do Propera na kawę (mama), croissanta z malinami i ciepłe mleko (Janek) i po croissanta z czekoladą (dla Julka).
A na 9:00 do ortodontki, do dr Greń. Janek miał wymieniane nakładki invisalign. Przygotowano nowe zestawy na kolejnych 18 tygodni leczenia, zmieniono też miejsca attachmentów. Na szczęście wszystko jest bezbolesne. Wymaga tylko cierpliwości.
Po wszystkim Janek pojechał do szkoły, a mama na hiszpański.
Po powrocie ze szkoły i przedszkola Janek pojechał na gitarę, tata na saunę. A z gitary mama odebrała Janka nożnie, właściwie hulajnożnie. W towarzystwie Jerzyka. Jerzo na rowerku biegowym, a Janek na hulajnodze. Mama pieszo z gitarą na ramieniu. Julek czekał na nas w domu - rysował.






Świetny wpis! ❤️
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie jest poczytać o codziennych, zwykłych chwilach — kawa, ortodonta i późniejszy spacer brzmią jak idealne połączenie dnia pełnego różnych aktywności. 😊 Miło widzieć, że wizyta u ortodontki przebiegła bezboleśnie i że nowe nakładki Invisalign zostały przygotowane dla Janka — to super, że macie wszystko dobrze zaplanowane na kolejne 18 tygodni leczenia!
Ortodonta Poznań