piątek, 21 lipca 2017

niedziela, 25 czerwca 2017

Pierwsza wielka wyprawa Julka

  Do plecaków spakowali książeczki PTTK, lornetki, czołówki, bluzy i prowianty. Resztę miał tata w swoim plecaku. Mama z Jerzem odwiozła ich na koniec Nałęża i poszli na Błatnią.
   Tym razem Trasą Harcerską. Było ostro i niełatwo, ale dali radę.
   Nocowali w Ranczo. To fajne miejsce. Z klimatem i miła obsługą. Pokój był niewielki, ale kto by siedział w pokoju, gdy na dworze plac zabaw, basen i po prostu piękna pogoda, przestrzeń i góry? A nawet impreza pod wiatą z grillem.
    W Ranczo też jedli kolację i śniadanie. No i szarlotkę - obowiązkowy punkt każdej wyprawy Janka.
      Wracali inną drogą - na Brenną. Zeszli na Kormany, a stamtąd prosto do dziadków. N pierogi.
      - To był mój najlepszy dzień - powiedział Juju. -Mój też! - odparł Janek. Wyprawę należy uznać więc za udaną.
    













 







 




niedziela, 11 czerwca 2017

2w1 czyli pierwsza wycieczka i pierwsza impreza Jerza

    Jeszcze nie skończył trzech tygodni, a już się załapał na imprezę ze starszymi braćmi - urodziny Olka z przedszkolnej grupy Janka. Świętowano w plenerze, w Bierach nad Jasionką pod lasem przy grillu, więc od razu była to pierwsza wycieczka dla Jerzyka (nie licząc wyjazdu na patronaż do pediatry).
   Chłopcy razem z tatą i wszystkimi gośćmi dojechali na miejsce na rowerach. Janek - samodzielnie na swoim, a Julek na krzesełku wieziony przez tatę. Jerzyk dojechał po drzemce samochodem z mamą.
   Było świetnie. Dzieciory się wybiegały, wymoczyły nogi w Jasionce, łowiąc pstrągi i dzikie łososie, trenowały na siłowni plenerowej, grały w piłkę i bule, bawiły się błotem, patykami,  wygłupiały się, oddychały świeżym powietrzem i łapały promienie słońca. Wszyscy najedliśmy się, porozmawialiśmy i odpoczęliśmy nawet nieco. 














  A Jerzyk? Trochę się pogapił (w wózku i noszony na rękach), zaprezentował się naszym przyjaciołom, trochę pospał i pojadł mleka.