sobota, 28 lutego 2015

Park wodny Olza. Kompleks Zagroń w Istebnej.

   W końcu tam dotarliśmy. Po miesiącach choróbsk i rekonwalescencji po zabiegu Janka wybraliśmy się do kompleksu Zagroń w Istebnej. Interesował nas wyłącznie mieszczący się tam park wodny Olza. Ale można tam też pojeździć na nartach, skorzystać z usług centrum zdrowia i rehabilitacji czy po prostu coś zjeść. No i przenocować.
    Kompleks jest pięknie położony. Łatwo do niego dojechać, a przed nim znajduje się duży parking. To, co nas zaskoczyło, to dwie szatnie: damska i męska. Jest to nieco kłopotliwe dla rodzin z dziećmi. Zwłaszcza takich rodzin jak nasza: trzech facetów i jedna kobieta zapakowani w jedną torbę. Narzekało na to więcej osób. W efekcie i tak chłopcy lądują z mamami w szatni damskiej, a dziewczynki pewnie z tatusiami - w męskiej. Nie wyobrażam sobie puszczenia samej kilkulatki do szatni, jeśli przyjechała na basen wyłącznie pod opieką taty czy dziadka. Nawet najbardziej rozgarnięte dziecko może zwyczajnie nie poradzić sobie z systemem otwierania szafek albo po prostu do nich nie dosięgnąć.


    Park wodny jest niewielki jak na miejsce tego typu. Dla nas jednak - w zupełności wystarczający. Wszystko jest bardzo kompaktowe. Brodzik jest przy dużym basenie. Nie sposób się zgubić. Jest jedna duża zjeżdzalnia, ale i tak z niej nie korzystaliśmy, bo chłopcy są na nią za mali i mieli dość innych atrakcji. 
     Najbardziej podobał im się brodzik. Ze zjeżdżalnią rybką, kolorwymi światłami, tryskającą wodą, parasolem-prysznicem i figurkami hipopotama i foki. Nie za duży, nie za mały. Idealny dla chłopaków.




 Czyja to noga?





      Zjeżdżalnia to był hit dzisiejszego dnia. Zwłaszcza dla Julka. Nie mógł jednak zjeżdżać bez Janka. Podchodził do schodków i wołał: Naaaaneeeek!




     Pływaliśmy też w dużym basenie. Chłopcy - w kółkach. Byli zachwyceni rwącą rzeką (mocna!) oraz grotą skalną, przez którą można przepłynąć (zwaną przez Juja tunelem). Oprócz tego znajdziecie tam ściankę wspinaczkową, gejzery, wodospady płaszczowe, leżanki z masażami i dwa baseniki jacuzzi. Woda jest ciepła (30°C), temperatura powietrza też odpowiednia. Cały aquapark sprawia wrażenie czystego i zadbanego.
     Na jego terenie znajduje się też sauna i grota solna. Nie korzystaiśmy z sauny z wiadomych względów. Grota solna natomiast jest dość dziwna. Niby wisi regulamin, podobno są tam jakieś seanse, a wszystko pod kontrolą pracowników kompleksu. Pracownika nie widziałam tam ani jednego. W grocie jest ciemno, wręcz mrocznie (a może tak ma być?). Ludzie wchodzą i wychodzą jak z baru. Nikt nie nosi białych skarpetek (wymagane w regulaminie). Widocznie nie może być idealnie.
      Poza tym jest bar (czynny tylko w sezonie). Niczego tam nie zjedliśmy. Dziś w ofercie były tylko zapiekanki, frytki, sałatka i domowe ciasto. Dość ubogo, ale być może dobrze i smacznie.

Uratowały nas domowe buły cynamonowe.

      No ale my przyjechaliśmy na basen. I na pewno jeszcze na basen wrócimy.
     
      Byliśmy dwie godziny - to wystarczająco dla naszych chłopaków: byli padnięci, ale chcieli jeszcze. Niedosyt to podstawa każdej imprezy! Zapłaciliśmy tylko za "dorosłe" bilety. W sumie: 60 zł.
      Wszelkie informacje znajdziecie na stronie kompleksu.
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz